Strona główna Aktualności z łowiska Maciek i stanowisko 9

Maciek i stanowisko 9

0
17,8kg

Jak co roku Maciek Plesiewicz zawitał wiosną na stanowisku 9.
Warunki bardzo trudne, dostęp do stanowiska tylko łodzią, a miejsca starczyło właściwie tylko na rozstawienie namiotu.
Poziom wody w tym roku bardzo wysoki, wiosna dociera do nas bardzo późno, cały sezon przesuwa się właściwie o miesiąc.
Ale jak widać aktywność ryb wzrosła, co pokazał Maciek na swojej macie.

Relacja Maćka:
Zasiadkę rozpoczęliśmy z żoną 12 maja (piątek).
Pogoda, a zwłaszcza to co działo się w regionie dzień przed naszym wyjazdem (opady śniegu, przymrozki) nie napawała optymizmem. Jak się okazało na miejscu temperatura wody również nie powalała: 7,8 stopnia przy dnie i ok. 9 przy powierzchni. Pomimo tego pierwsze branie (zatoka po lewej) miałem już następnego dnia o godz. 13:00. Niestety spinka. Na kolejne czekałem prawie dobę. Branie nastąpiło dokładnie z tego samego miejsca ok 12:30. Tym razem po dość długim, wyczerpującym holu udało się podebrać pierwszą rybę sezonu – 12,85 kg.

Kolejna doba przebiegła spokojnie – bez brania. Na kolejne branie czekałem do poniedziałku. Branie (róg na wprost pomostu stanowiska nr 8) nastąpiło około 21:30. Zestaw był położony bardzo blisko trzcin i niestety ryba praktycznie po wybraniu kilku metrów linki zaparkowała w trzcinowiskach. Decyzja była oczywista – płynę po rybę. Wskoczyłem do łodzi, odpłynąłem kilka metrów od pomostu i oniemiałem – kolejne branie, tym razem róg pomiędzy stanowiskami 10 i 11 (plecionkę poprowadziłem na tyczkach przez trzcinowiska). Z tych dwóch brań wyholowałem jedną rybę 10,5 kg. Niestety pierwsza ryba (róg stanowiska nr 8) zrobiła “snopek” i pozbyła się zestawu. Tej samej nocy miałem jeszcze 3 brania. Pierwsze nastąpiło ponownie z zatoki po lewej ok. 1:30 – ryba 11 kg, kolejne ok 3:00 z rogu stanowiska nr 8 – kolejna spinka, trzecie ok. godz. 5:00 – róg pomiędzy stanowiskami 10 i 11 i piękna ryba 17,8 kg. Nocka całkowicie nieprzespana! Tego dnia podczas gdy praktycznie byłem już spakowany (pozostały tylko wędki na pomoście) Szwałk obdarował mnie jeszcze jedną rybą – pięknie ubarwionym karpiem o wadze 11,3 kg. Podsumowując zasiadkę – 8 brań , 5 wyholowanym ryb w tym największa o wadze 17,8 kg – ryba która nazwaliśmy z żoną “kruszynka”. Tak więc Mały Szwałk po raz kolejny był dla mnie łaskawy :)