Powrót do korzeni

Kolejny karpiowy rok trwał w najlepsze, większość sezonu poświęciliśmy nowej dzikiej wodzie oraz kontynuacji naszej inicjatywy Mazurski Karp Projekt. Spędziliśmy wiele dni i nocy bez brania, ale położyliśmy też na macie kilka pięknych, dzikich, mazurskich karpi. Próbowaliśmy swoich sił także na wodach w innych częściach kraju skąd, czując niedosyt, wróciliśmy do kolebki naszego karpiarstwa – nad Mały Szwałk.

Z uwagi na niesamowite w tym sezonie oblężenie stanowiska nr 5, zdecydowaliśmy się na rozbicie obozu po drugiej stronie jeziora, chodziło nam przecież o miejsca położenia zestawów, komfort odłożyliśmy na dalszy plan i tak wylądowaliśmy na stanowisku 11. Późnym latem i wczesną jesienią większość wędkarzy tropi karpie w okolicach górek lub szuka głębszych miejsc z twardym dnem celem dobrej prezentacji przynęty. Ci, którzy nas znają, wiedzą, że lubimy łamać zasady. Nie boimy się wysokiego ciśnienia, upałów ani deszczy, mułu ani dalekich wywózek. Wytypowaliśmy kilka miejscówek, wywieźliśmy zestawy i usiedliśmy przy drinku, planując kolejny sezon i wymieniając się doświadczeniami z obecnego.

Pierwsza noc nie przyniosła nam żadnego budzika – co o tej porze roku wcale nas nie rozczarowało. Przeważnie początki mamy trudne, końcówki zdecydowanie lepsze. Kolejny dzień pozwolił ustalić miejsce żerowania ryb, skąd Paweł wyjął pierwszego karpia. Na drugi dzwonek nie trzeba było długo czekać. Kolejne dni przyniosły pogorszenie pogody, zwiększoną siłę wiatru, która znacznie utrudniała nocne hole z łodzi. Na szczęście wraz z gorszymi warunkami przyszły częstsze brania. Na macie położyliśmy kilka karpi, z których największe miały 15kg, 16,2kg oraz 17,1 kg.

CzechEnglishGermanHungarianPolishRussianSlovakSwedish